143913
Książka
W koszyku
Ostatnia epopeja : kawaleria polska w wojnie z bolszewikami w 1920 roku / Tadeusz Machalski. - Warszawa ; Kraków : Mireki, copyright 2014. - 358, [1] strona ; 21 cm.
Planeta 11: wszystkie egzemplarze są wypożyczone Zamawiam wydanie
22 sierpnia o północy placówka 2 p.uł., stojąca na szosie Strzegowo – Mława, została nagle zaalarmowana odgłosem nadjeżdżającego samochodu. W chwili zatrzymania wozu, nim się zorientowano z kim ma się do czynienia, ktoś korzystając z ciemności i zamieszania wyskoczył z samochodu, przebiegł na drugą stronę szosy i skrył się w trawie. Szofer i jadący z nim pomocnik, zapytani z kim i dokąd jadą, powiedzieli, że wiozą dowódcę korpusu do jednej z dywizji korpusu. Wszelkie poszukiwania zbiega okazały się bezskuteczne. W samochodzie, który miał na swoich drzwiczkach napis „Komandir 3 kawalerijskowo korpusa”, znaleziono teczkę polową i mapy. Godziny nocne, spędzone pod gołym niebem, przeciągały się w nieskończoność. Nareszcie zaczęło na wschodzie szarzeć, ale równocześnie całą okolicę zaległa unosząca się znad mokrych łąk gęsta, nieprzenikniona mgła, która nie pozwalała na zorientowanie się w położeniu. Nagle usłyszano szczekanie psa. Skoro jest pies, muszą tam być i ludzie. Cała IX bryg.kaw., posuwając się pieszo w zwartym ugrupowaniu i trzymając konie za uzdę, ruszyła w kierunku ujadającego psa, nic nie widząc w promieniu 20 kroków dookoła siebie. Po krótkim czasie natknięto się na chałupki. Była to kolonia Aleksandria, położona niedaleko od traktu Żurominek – Mława. Bolszewików nikt nie widział. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Czym prędzej wzięto się do pojenia i obrokowania koni i przyrządzenia naprędce jakiegoś posiłku. Mgła, ogrzana promieniami wschodzącego słońca, zaczęła powoli unosić się i rozwiewać. Nagle wszyscy stanęli jak wryci. Nie dalej jak o 300 kroków leżała na ziemi gęsta tyraliera piechoty sowieckiej, zwrócona frontem do brygady. Tuż za nią widać było stojącą na pozycji artylerię, a dalej jeszcze wyłaniały się z niknącej w szybkim tempie mgły konne masy kozactwa. Brygada była niezdolna do jakiejkolwiek akcji. Chcąc ratować sytuację i zyskać na czasie, mjr szt.gen. Grobicki, pokrywając tupetem własną niemoc, wysłał parlamentariuszy, wzywając przeciwnika do poddania się. U bolszewików, wśród których z powodu nagłego spotkania się nos w nos z nami zapanowała nie mniejsza konsternacja i osłupienie, zrobił się ruch. W czasie pertraktacji z zachowaniem wszelkich ostrożności nastąpiło pod osłoną chałup przegrupowanie szwadronów. W małym zagłębieniu terenowym pułki uszykowały się do szarży, podczas gdy wszystkie rozporządzalne środki ogniowe w ilości 30 karabinów maszynowych ustawiono na skraju wsi w jedną zwartą baterię. Pertraktacje przeciągały się. Bolszewicy nie tak łatwo decydowali się na poddanie, ale też nie mogli zdobyć się na uderzenie na nas. Skoro jednak w końcu odmówili, zagrało naszych 30 karabinów maszynowych, podczas gdy pułki ruszyły do szarży. Wśród bolszewików zakotłowało się. Ogień 30 karabinów maszynowych przydusił ich zupełnie do ziemi... [z tekstu]
Status dostępności:
Wszystkie egzemplarze są obecnie wypożyczone: sygn. Wojsko (1 egz.)
Recenzje:
Pozycja została dodana do koszyka. Jeśli nie wiesz, do czego służy koszyk, kliknij tutaj, aby poznać szczegóły.
Nie pokazuj tego więcej